Pozbawiony pomocy niemieckiej Mieszko III jednak nie myślał rezygnować ze swoich zamierzeń.
Opracował inną taktykę, polegającą na skłóceniu z Kazimierzem poszczególnych książąt. Kiedy powiodło mu się doprowadzić do animozji między książętami śląskimi a Sprawiedliwym i kiedy już sam zawarł sojusz z tymi pierwszymi, to zainteresował się Mazowszem. Rozpoczął swój misternie obmyślony plan od tego, iż wysłał posłów do Kazimierza z propozycją zrzeczenia się przez siebie praw do Krakowa w zamian za uzyskanie już teraz należących do Mazowsza – Kujaw. Mimo, iż Kazimierz nie wyraził na to ostatecznie zgody, Mieszko niespodziewanie zwrócił się do Żyrona – jak określa go przy tej okazji kronikarz – „namiestnika Lestka i wojewody, który roztropnie rządził całym księstwem”.
  Przewrotny Mieszko przedstawił teraz sprawę jakby wyszła ona od Kazimierza: to Sprawiedliwy miał proponować Lestkowe Kujawy Mieszkowi w zamian za rezygnację z praw do Krakowa. Po przedstawieniu wojewodzie takiej wersji, posłowie Mieszka rzekli mu jeszcze: Rozważ, co masz wybrać. Jeśli bowiem, uchowaj Boże wyrazisz zgodę, to z powodu bezprawnego pogorszenia warunków twego wychowanka, z samego prawa siebie pozbawiasz opiekuństwa nad nim czy troski, jeśli odmówisz, uwikłasz się w trudne do rozwiązania kłębowisko wrogości u Kazimierza. Mieszko bowiem boi się coś postanowić w sprawie tak niegodziwej zmiany, jeśli masz rozum pod jego opieką będziesz bezpieczny. Sprawa skończyła się tym, iż Lestko za namową namiestnika przechodzi pod opiekuństwo Mieszka a syna jego Mieszka ustanawia testamentem następcą w swoim księstwie.

wstecz

Tak brzmi wersja oficjalna, z którą nie zawsze trzeba się zgadzać, niemniej pozostaje faktem, iż Żyro namówił swego księcia do zmiany orientacji politycznej i rozporządzeń testamentowych. Sądzić należy, że za namowami wielkopolskimi szły jeszcze dla Żyrona jakieś gratyfikacje materialne, ale nic nie stoi na przeszkodzie by uznać, że najważniejszy był dlań los księstwa nad którym powierzono mu pieczę.
  Sytuacja potoczyła się jednak nie tak jak planował Mieszko III Stary i przypuszczał Żyro. Misternie ułożony plan upadł za sprawą owego Mieszka Mieszkowica. Bowiem syn starego księcia nie chciał czekać na zgon Lestka i przebywając na Mazowszu „wkrótce zaczął postępować jak książę”. Oddajmy głos Janowi Długoszowi, który posiłkując się kroniką Mistrza Wincentego, tak przedstawił epilog tej sprawy: Mieczysław bowiem zauważywszy zły stan zdrowia Leszka, przewidując, że on lada dzień umrze, zaczął zachowywać się jak zwierzchnik. W zamkach i warowniach Mazowsza i Kujaw umieszcza własnych zarządców i urzędników, usuwając tych dawnych. Książę Leszek i jego wychowawca komes Żyro łatwo z tego wnioskowali, że on (Leszek) i jego władza ulegną zlekceważeniu i pomniejszeniu. Wnet też żałując bardzo swego zdrożnego odstępstwa i obawiając się, żeby stąd nie wynikły jeszcze większe przykrości ze strony Mieczysława, dołożył starań żeby im zapobiec. Udaje się tedy osobiście z komesem Żyronem i przedniejszymi panami Mazowsza i Kujaw do księcia krakowskiego Kazimierza aż do Krakowa i padłszy na kolana, zanosi pokorne prośby, by jemu i jego towarzyszom darował ich występek. Brzmi tu jeszcze trochę melodramatyczność średniowiecza, w którym – jeśli wierzyć kronikarzom – ludzie mordowali się tak samo często jak płakali i padali na kolana, ale istota rzeczy została chyba uchwycona. Chodziło zaś o obawę przed „zlekceważeniem i pomniejszeniem” księcia i jego

dalej