gnieźnieńskiego Jana Zborowskiego oddziały koronne odniosły wspaniałe zwycięstwo pod Lubieszowem (17 IV 1577). Całe przedsięwzięcie przyniosło jednak istotny uszczerbek interesom Polski. Wina za to nie obciąża przecież rozpoczynającego samodzielne życie kasztelanica, lecz króla i zyskującego na znaczeniu doradcę królewskiego, Jana Zamoyskiego. W latach 1579-1582 Zebrzydowski był rotmistrzem chorągwi husarskiej, która zaliczana była do jazdy nadwornej króla (początkowo 100, później 150 ludzi). Walczył pod Połockiem, Wielkimi Łukami, Pskowem, ale poważniejszej roli ni w boju, ni w radzie nie odgrywał. Sukces, kiedy go osiągnął, zawdzięczał protekcji Jana Zamoyskiego, który postępując po szczeblach godności, tworzył wokół siebie potężne stronnictwo. W roku 1585 Mikołaj Zebrzydowski został starostą krakowskim. Po śmierci Stefana Batorego opowiedział się wraz z Zamoyskim za wyborem na tron królewicza szwedzkiego Zygmunta Wazy. Już w czasie sejmu koronacyjnego (10 XII 1587 – 30 I 1588) mówiono, że wyłożył 140 tysięcy zł na zaciąg oddziałów, które broniły Krakowa przed arcyksięciem Maksymilianem i jego stronnikami. Zasługuje to na szczególne podkreślenie, dowodzi bowiem, iż już wówczas był w stanie wyłożyć tak ogromną sumę. W roku 1588 otrzymał godność wojewody lubelskiego oraz pełniony niegdyś przez ojca urząd hetmana nadwornego. Pomocnikiem w sprawach wojskowych Zamoyskiego, który łączył w swych rękach urząd kanclerza i hetmana wielkiego, będzie jednak nie Zebrzydowski, lecz Stanisław Żółkiewski, od roku 1588 hetman polny. Zyskanie buławy dla Zebrzydowskiego miało jedynie zapobiec, aby

wstecz

król nie nadał jej któremuś z przeciwników Zamoyskiego, a choćby spoza grona kancelarianów,
to jest ludzi zaliczanych do frakcji kanclerza.
  
  W roku 1595 Zebrzydowski wziął udział w grożącej Rzeczypospolitej wojną z Turcją wyprawie Jana Zamoyskiego do Mołdawii. Po powrocie, w 1596, otrzymał nominację na marszałkostwo wielkie koronne, o tyle ważną, iż marszałek między innymi strzegł spokoju i godności monarszej. Mikołaj Zebrzydowski dzierżył laskę marszałka jednak tylko do roku 1601, kiedy został wojewodą krakowskim. Cztery lata później, 3 czerwca 1605 roku zmarł Jan Zamoyski. Człowiek, który jak żaden inny zaważył na losach Polski. Zamoyski, jak się wydaje, nigdy nie wybaczył Zygmuntowi Wazie, że go wyprzedził, że on, a nie Zamoyski, został wybrany królem, wreszcie, iż będąc królem wybranym i koronowanym, złamał jego wszechwładzę. Stając przeciw władcy twarzą w twarz obrażał go, łamał autorytet nie tylko Zygmunta, lecz władzy królewskiej, ale tłum szlachecki czynił go tłem konfliktu, narzędziem, nigdy zaś jego bezpośrednim uczestnikiem.
  Mikołaj Zebrzydowski będąc stronnikiem kanclerza, nie był stronnikiem bezwolnym. Różnił się z nim w słowie i czynie co do celów oraz form działania. Wbrew Zamoyskiemu popierał Dymitra Samozwańca. W roku 1604 wysłał syna na służbę Habsburgom. Chciał i umiał rozmawiać z Zygmuntem III i jeszcze w pierwszych miesiącach uważany był za człowieka, którego zdanie wiele u króla znaczy. Odbiciem tego był fakt, że nawet Jan Karol Chodkiewicz zwracał się do niego po protekcję. Istotny rozłam między władcą i poddanym spowodowała nieszczęsna sprawa małżeństwa królewskiego, zamiar Zygmunta III poślubienia Konstancji, rodzonej siostry zmarłej
żony króla, Anny, które to przedsięwzięcie okazało się

dalej