Sieciech

Spoczywa na nim nie tylko brzemię ciężkich win, zdradzieckich spisków, ale i wiele podejrzeń. Do dziś dumają historycy, czy wojewoda zastępował swego władcę nie tylko w polu, ale i w łożnicy.

   Przełom XI/XII wieku to dla historyka zajmującego się polską biografistyką epoka intrygująca i zarazem denerwująca. Ciemności spowijające do tej pory szczegóły naszych dziejów powoli zaczynają już ustępować, nie na tyle jednak, aby odkryć wszystko do końca. Wraz z napisaną w latach 1113-1116 kroniką Galla Anonima i pierwszymi dokumentami, wyłaniają się z cienia postacie osób odgrywających niekiedy wielką rolę w historii państwa piastowskiego, ale ukazują się na chwilę, w oderwanej sekwencji obrazów, i ponownie odchodzą w mroki dziejów. Z oderwanych fragmentów trzeba więc kleić obraz całości, lukę między faktami wypełniając domysłami- hipotezami, a przecież do wyjątków należą sytuacje, kiedy z hipotezą jednego historyka zgodzą się wszyscy znawcy. Zaś im mniej faktów, tym więcej hipotez i rosnąca ilość zastrzeżeń: może tak było, najprawdopodobniej tak było, tak zapewne było, bo przecież tak naprawdę, to nikt nie wie, jak to rzeczywiście było. Niech więc nie zdziwi nas, kiedy w poniższym tekście co krok natykać się będziemy na sformułowania ograniczające stopień naszej wiedzy, choć postać wojewody Sieciecha należy do najlepiej oświetlonych przez skromnie jeszcze wschodzące słońce naszych rodzimych źródeł.

  Problemy zaczynają się już w momencie próby określenia środowiska, z którego wyszedł wojewoda Sieciech. Imienia jego ojca darmo już szukać, gdzieś daleko majaczą tylko postacie jego krewnych, jedno co wiemy to tylko tyle, iż był przedstawicielem rodu Toporów, jak nazywano później zbiorowość jego (i jego krewnych) potomków. Kolebką rodu były zapewne podkrakowskie okolice Tyńca, a domysły niektórych historyków poszły tak daleko, iż nie wykluczają pochodzenia przodków Sieciecha nawet od dawnych książąt plemiennych. Przodkowie ci – oczywiście, myśl tej samej hipotezy – uznawszy władzę pierwszych Piastów, z procesu krystalizowania się państwa polskiego unieśli cało głowy i za cenę utraty samodzielności zapewnili sobie wysokie miejsce w tworzącej się drabinie społecznej. Opierając się na lokalnej tradycji, zanotowanej dopiero w XVI wieku, mówi się nawet o tym, mówi się nawet o tym, że przodkowie wojewody utracili wówczas tereny wokół Tyńca (gdzie już w czasach Bolesława Śmiałego założono słynny dziś klasztor), zatrzymując tylko północną część pierwotnie posiadanego obszaru, na którym powstały wsie Morawica, Aleksandrowice, Płaza, Płoki i wiele innych. Bardziej ostrożni nowsi historycy ani jednak myślą cofać się w tak odległe czasy, twierdząc, że proces jednoczenia państwa polskiego przez Polan był niezwykle krwawy, a dynastia piastowska zazwyczaj do końca rozprawiała się z dawnymi władcami plemiennymi, widząc w nich nieustanne zagrożenie i czynnik odśrodkowy. Nie negując bynajmniej tradycji przypuszcza się wówczas, iż konfiskata Tyńca nastąpiła za czasów Kazimierza Odnowiciela (1039-1058) jako odpowiedź za udział przodków Sieciecha w wielkich zamieszkach i walkach wewnętrznych w Polsce w latach trzydziestych XI

dalej