Jazłowiec

  amek zbudowany został w końcu XIV wieku na podłużnym wzniesieniu nad rzeką Olchowiec. Początkowo było to pięcioboczne założenie z kwadratową wieżą i murami obronnymi. Następnie zamek został powiększony w kierunku zachodnim a stało się to za sprawą Teodoryka Buczackiego - Jazłowieckiego ok 1448 roku. W tym czasie zamek posiadał dwa dziedzińce otoczone murami obronnymi a oddzielone od siebie budynkiem mieszkalnym zwanym "domem gotyckim". Dalsza rozbudowa założenia miała miejsce w latach 1550 - 1556 a jej pomysłodawcą był Jerzy Jazłowiecki. Powstała wtedy czterokondygnacyjna, czworoboczna wieża od strony południowo - zachodniej. Mieściła w sobie kazamaty, część mieszkalną na ostatnim piętrze oraz bramę wjazdową usytuowaną na trzeciej kondygnacji o długości przejazdu wynoszącym 24 metry. Wjazd prowadził przez podjazd położony na kamiennych filarach i most zwodzony. Całość ozdabiały portale nad bramą, dekoracje, inskrypcje, herby i kamienne obramowania okien. Zbudowano także kolejny budynek mieszkalny wzdłuż południowych murów.
   Dwadzieścia lat później kolejni właściciele zamku, Mikołaj Jazłowiecki i jego brat Hieronim dalej rozbudowują warownię. Postawiono dalsze budynki mieszkalne, kaplicę zamkową oraz półkolistą basteję od strony północnej. Poniżej zamku powstało otoczone murami wraz z  basztami - podzamcze. Następnymi właścicielami zamku były rodziny Czuryłów, Wolskich, Bełżeckich i Odrzywolskich.
   W 1643 roku zamek należy do hetmana Wielkiego Koronnego Stanisława Koniecpolskiego.
  W 1672 i 1676 zamek zdobyły wojska tureckie i przebywały na nim do 1784 roku kiedy to ponownie wrócił do Koniecpolskich po opuszczeniu go przez Turków na wieść o nadciągających wojskach królewskich.
Następnie, z początkiem XVIII wieku należy do rodziny Lubomirskich aby w 1746 roku przejść w ręce Stanisława Poniatowskiego ojca ostatniego króla Polski. Po rozbiorach polski w 1772 roku należy do Austrii a później często zmienia swoich właścicieli. Jednakże kolejni właściciele mieszkają w pałacu na podzamczu, przebudowanym z domu mieszkalnego przez Stanisława Poniatowskiego a główny zamek popada w coraz większą ruinę. Ostatni właściciel baron Krzysztof Błażowski nie mieszka w pałacu a w niedalekiej Nowosiółce. W pałacu odbywają się czasami bale karnawałowe. Zaniedbywany pałac także popada w ruinę ale w 1862 roku odremontowuje go siostra Marcelina Darowska i tworzy w nim klasztor.
   Obecnie pałac należy do sióstr Niepokalanek natomiast zamek jest ruiną porośniętą trawami.

Tak opisywał zamek dr. Aleksander Czołowski w "Tece konserwatorskiej" w roku 1892 dotyczącej zamków Rusi halickiej.

 Zamek w ruinach, z których znaczne utrzymały się resztki. Leży na południe od miasteczka na wyniosłym a wąskim grzbiecie wzgórza, okrążonego z trzech stron rzeczką Olchowcem. Jedynie od wschodu jest dostęp ułatwiony. od przytykającego płaskowzgórza. Z tej też strony znajduje się uszkodzona brama wjazdowe, w kwadratowej baszcie, wysuniętej naprzód. Tuż obok niej prowadzi gościniec krajowy. Rzut poziomy zamku przedstawia figurę kształtu nieregularnego, opatrzoną po rogach okrągłemi lub wielobocznemi basztami. Mury zewnętrzne, grube na dwa metry, opatrzone strzelnicami, zachowały się stosunkowo dość dobrze, zwłaszcza od strony północno-zachodniej. Wnętrze natomiast przedstawiające szereg większych lub mniejszych ubikacyj, korytarzy, zakamarków etc. znacznie zniszczone. Pod nimi ciągną się rozległe piwnice dość dobrze jeszcze zachowane. Napisów i herbów nie ma żadnych. Zamek godzien bliższego zbadania.

O zamku jazłowieckim wspominają źródła już w XV wieku, jako o gnieździe zasłużonego rodu Jazłowieckich, wygasłego w roku 1607. Obecne ruiny w znacznej części pochodzą z zamku zbudowanego w połowie XVI wieku przez Jerzego Jazłowieckiego, hetmana wielkiego koronnego a upiększonego przez syna jego Mikołaja, starostę śniatyńskiego. Już w XVI. Wieku zaliczał się do pierwszorzędnych zamków na Rusi a Tatarzy nigdy nie kusili się o jego zdobycie. Po wymarciu Jazłowieckich w krótkim czasie zmieniał kilkakrotnie dziedziców. Od Radziwiłłów przechodził w ręce Czuryłów, Boguszów, Kaszewskich, Stanisławskich, Tyszkiewiczów. Anna Odrzywolska odziedziczywszy go wraz z przyległemi dobrami sprzedała w roku 1643 Stanisławowi Koniecpolskiemu, hetm. wielk. kor. Syn tegoż Alexander zwrócił swą uwagę na zamek jazłowiecki i nie szczędząc kosztów, wszelkich dołożył starań, by powiększyć jego warowność. Dzięki temu oparł się zagonowi kozackiemu, który w roku 1648 usiłował go zdobyć. - Po śmierci Alexandra Koniecpolskiego (1659) uległ zaniedbaniu. Ulryk Werdum (l. c. str. l7-I) mówi o nim w roku 1672, że: »jest wielki, włoskim sposobem, z wysokimi murami, płaskim dachem i wielu kominami dobrze zbudowany, ale już na pół spustoszony.‹‹ Wobec tego nie dziw, że »bez wystrzału prawie poddał się tegoż roku Turkom, którzy z pod Buczacza wysłali doń Husseina, baszę Adenu (Sękowski: Collcctanea tom II. str. 70) i zająwszy, silną obsadzili załogą.  W czasie wyprawy chocimskiej następnego roku wyparł ją stąd wprawdzie Sobieski,- lecz nie na długo. W roku bowiem 1676 pomimo znaczniejszej załogi polskiej zamek bez oporu poddał się Ibrahimowi Szejtanowi wskutek niedbalstwa i opilstwa komendanta. Odtąd przez lat ośm władali nim Turcy, którzy dla wzmocnienia tej najdalszej placówki swych zaborów na północy, niemałych dokładali zabiegów, by uczynić ją jak najobronniejszą. Obok stałej janczarskiej załogi, zaopatrzonej obficie w broń i amunieję, dowodzący nią bej nie tylko zrestaurował zamek. lecz i nowemi opatrzył go fortyfikacyami. Ufni w jego warowność sami Turcy zwykli o nim mawiać że: »nie miał zaznać śmierci w kilku godzinach.« (Kopia rękopisów własnoręcznych Jana III. Lwów 1833, str. 40). Daremnie też usiłował go odzyskać na powrót w roku 1683 Andrzej Potocki - wszystkie wysiłki chybiły celu. Dopiero w roku 1684 Jan Sobieski zaczynając kampanią na Podole, postanowił najpierw zdobyć jazłowiecki zamek. Urok imienia królewskiego, znaczna i doborowa armia łatwo dokonały zadania. W obozie polskim obok królowej z synami i licznego dworu, znajdowali się posłowie różnych mocarstw i mnóstwo ochotników francuskich. »Stanąwszy król 24. augustí, zaraz nazajutrz fortecę obledz kazał, potężnic z dział ognia dawać i szturmować. Co widząc Turcy, że żadnym sposobem obronić się nie mogli, pod wieczór o miłosierdzie prosili, wywiesiwszy białą chorągiew, a za tym po podpisaniu kapitulacyi, nazajutrz rano wyszli, broń pod nogi królestwa złożyli i do

Kamieńca konwojowani, z tych jednak dziewięćdziesiąt (było 560) zostało przy polskim wojsku.‹‹ (Rubinkowski: Janina zwycięzkich tryumfów Jana III.). Towarzyszący tej wyprawie Francuzi, Dupont i Daleyrac, obok dokładnego przedstawienia całej akcyi oblężenia i poddania się zamku, zostawili nam i jego opisy. »Zamek jazłowiecki, pisze Dupont, leży na szczycie bardzo wyniosłej i stromej skały, oddzielonej od miasta głęboką i szeroką. rzeką. Otacza ona ją w około i czyni prawie odosobnioną, bo tylko pozostaje jeden pas ziemi. którym do zamku zbliżyć można. Zamek ten jest niezwykle silnie zbudowany i składa się z ośmiu potężnych baszt, czteru po rogach a czteru na środku ścian.‹‹ (Pamiętniki. Bibliot. Ordynacyi Krasińskich, tom VIII. str. 173). Daleyrac opisawszy zniszczenie miasta przez Turków, które przedtem »było jednem z najpiękniejszych i najbogatszych w Polsce, a co ,do wielkości mało ustępowało Lwowowi«, mówi następnie: »Nad miastem wznosi się od południa szerokie wzgórze, spłaszczone u wierzchołka, a przychylające się nieco ku wyżynie, na której leży miasto. Strumyk, który oblewa miasto, skręca się potem ku stopom wzgórza i okrąża je w całej jego rozciągłości, podobnie jak rzeka Smotrycz opłukiwa stopy góry kamienieckiej. Wzgórze owe jest dość wysokie a będąc przytem strome i skaliste z trzech stron dozwala tylko od miasta przystępu.
 Na tem to wzgórzu wznosi się zamek z kamienia i cegły, zbudowany mocno, lecz w nader nieregularnych kształtach. Przed bramą zamku ciągnie się obszerny plac ćwiczeń wojskowych, na którym może się uszykować wygodnie do trzech tysięcy żołnierzy. Budowa zamku acz nieregularne nie nosi bynajmniej cechy starożytności. Baszty, okopy, narożniki na armaty, sklepienia, skrzydła, wały, lochy podziemne celują wspaniałością i warownością. Natomiast razi wielce ponurość mieszkań przypominająca poniekąd Bastylę paryska. Dziś cały zamek leży w gruzach. Główna wieża zamkowa jest bardzo zniszczona, lecz małym nakładem dałaby się przywrócić do dawnego stanu. W roku 1672, t. j. w roku upadku Kamieńca i Buczacza usadowíli się Turcy również i w zamku jazłowieckim i starali się ile możności obwarować go i ponaprawiać. W roku 1676 zniszczyli oni i wyludnili miasto do szczętu a chcąc obwarować się w zamku usypali nowe okopy z chróstu i gałęzi na szczycie wzgórza u stóp muru od strony miasta, tudzież w dolinie po obu brzegach strumyka, które zresztą wzdłuż całej góry poobsadzali szczepami i drzewami. Wszystko to pozostało w tym samym stanie po dzień dzisiejszy. Polski komendant zamku, mianowany od króla. po odejściu Turków (był nim Jan Samuel Chrzanowski, oberszterleytnant z pułkiem dragońskim Jana
Cetnera, starosty szczurowieckiego), dołożył wszelkich starań, aby te ogrody tureckie zachować w najlepszym stanie, jako ozdoby miasta.‹‹ (l. c. t. II. str. 258).

Do roku 1699, t. j. do odzyskania Kamieńca podolskiego, odgrywał zamek jazłowiecki ciągle niepoślednią rolę, jako pierwsza silniejsza polska warownia od strony pogranicza tureckiego. Sobieski i Jabłonowski zawsze baczną zwracali uwagę na jego dobre zaopatrzenie w żywność, amunicyę i odpowiednią załogę. W XVIII. wieku, gdy na kresach wschodnich zapanował spokój, stracił i zamek swe znaczenie, w połowie tegoż wieku był już w zupełnej ruinie. Po przejściu dóbr jazłowieekich w dom Poniatowskich, Stanisław Poniatowski, ojciec króla wniósł obok zamku, na cyplu wzgórza, piękny pałac, w którym dziś mieści się zakład wychowawczy Urszulanek dla panien. Do budowy wspomnianego pałacu użyto w znacznej części materyału z murów zamkowych. Dzisiejsze ruiny należą do br. Ed. Błażowskiego.